Wyzwolenie się od nudy życia codziennego i problemów. Od rzeczywistości, która nas otacza.
Ostatnia rzeczą o której chce myśleć w tych cennych chwilach to uzależnienie, skrepowanie.
Uzależnienie od środków komunikacji. Rozkłady jazdy, przystanki, brak możliwości zatrzymania się w miejscach które dla mnie są ciekawe.
Jadąc do Islandii nie wyobrażałam sobie ze będę musiała dostosować zwiedzanie do raczej średnio rozwiniętej sieci komunikacji publicznej.
Dlatego wybrałam samochód.
Uwielbiam
Ważnym aspektem jest ekonomiczność małych samochodów- szczególnie w kraju, gdzie cena benzyny osiąga zawrotna wartość!
Swoje atrybuty maja także samochody rodzinne- większa przestrzeń i możliwość podziwiania nowych miejsc w szerszym gronie. Duze auta mogą służyć w wyjątkowych wypadkach jako hotel na kolkach. Miałam okazje się o tym przekonać kilkukrotnie na własnej skórze.
Auto to świetny towarzysz podróży. Juz po kilku dniach był naszym domem. Szczególnie zmieniając miejsce noclegu prawie codziennie, ten sam fotel samochodowy, ta sama kierownica czy cieplejsza kurtka, która zawsze czekała na mnie na tylnim siedzeniu wyznaczały elementy kontynuacji.
Ale chyba najważniejsze dla mnie to niczym nieskrepowane widoki. Bez żalu, ze siedzie po prawej stronie autobusu, a powinnam po lewej i na odwrót. Bez smutków ze widząc stado reniferów czy zaczarowane nadbrzeżne jeziora Mývatn nie mogę się zatrzymać i zrobić zdjęcia.


